Skąd się bierze lęk przed starością

Mogę stwierdzić z czystym sumieniem: nie boję się starzenia. Lubię zmiany, lubię, kiedy coś się dzieje, nie wyobrażam sobie bez tego mojej egzystencji; przybywanie lat — to dla mnie zdobywanie nowych doświadczeń, nowe przeżycia, rozwijanie osobowości, nowe mieszkania, poznawanie innych krajów, innych języków, nowych ludzi; to szansa zrozumienia chociaż drobnej części tego, co nazywamy życiem.

Młodość wspominam z niechęcią. Szkołę podsta­wową udało mi się przetrwać jedynie dzięki wielkiemu zrozumieniu, jakie okazywała mi matka. Koleżanki z klasy wydawały mi się głupie, bezczelne i złośliwe. W gimnazjum musiałam znosić przeciętność nau­czycieli i „komplementy”, którymi obdarzali mnie na ulicy mężczyźni; przejście obok jakiegoś placu budowy było za każdym razem prawdziwym koszmarem. Byłam młoda, lecz nie dostrzegałam w młodości niczego wspaniałego. Przeżyłam rozczarowania miłos­ne, brakowało mi pieniędzy, miałam niedobre do­świadczenia seksualne. Kiedy porównuję moje życie z tamtego okresu z obecnym — mam teraz trzydzieści siedem lat — to muszę stwierdzić, że to dzisiejsze jest bez porównania lepsze.

Cały zachodni świat ma nienaturalne, perwersyjne wręcz nastawienie do starzenia się. Słyszymy słowo „starość” i zaczynamy się bać, często nie zdając sobie nawet sprawy z przyczyny lęku. Kobiety i mężczyźni nie wiedzą już, co to znaczy starzeć się pięknie i z godnością. Panuje powszechna niepewność. Nie zdajemy sobie sprawy ze swojej wartości i zapomina­my, że sens życia leży w dojrzałości.

Ludzie zawsze mieli skłonność do przesadnych wyobrażeń, toteż najbardziej boją się starości ci, którzy wcale nie mają kontaktu lub tylko sporadycz­nie stykają się z osobami starszymi. Jednak ten, komu się poszczęściło, ponieważ ma w rodzinie dziadka czy nawet prababkę — w Europie, dzięki Bogu, zdarza się to jeszcze niekiedy — nie obawia się starości. Wie, że ukochany człowiek aż do śmierci pozostaje sobą, że starzenie się nie jest patologią, tylko naturalnym procesem, że nawet do późnej starości można zachować urodę i aż do ostatniego dnia radować się życiem.